Żydowska Warszawa

Jan Jagielski

Ścieżka śmierci – ścieżka życia

Nikt nie zna lepiej niż Jan Jagielski cmentarza na ulicy Gęsiej i nikt lepiej od niego nie opowiada historii pochowanych tutaj mieszkańców żydowskiej Warszawy. Do niego również kierują się najpierw wszyscy poszukujący jej archiwalnych zdjęć. Od 1991 roku pracuje w Żydowskim Instytucie Historycznym, gdzie stworzył od podstaw dział dokumentacji materialnych śladów obecności historycznej Żydów na ziemiach polskich. Ściany w jego pokoju (dziś jest kierownikiem tego działu) uginają się od półek z fotografiami i bazami danych.

Kiedyś amatorsko dokumentował ślady kultury i historii Żydów na ziemiach polskich, dziś aktywnie uczestniczy w opiece nad związanymi z nimi miejscami i zabytkami. Zainicjował akcję restaurowania cmentarzy żydowskich w małych miastach, którą prowadzi wspólnie z polską i izraelską młodzieżą.

Jest coś niesamowitego w tym, że warszawscy Żydzi – ponad trzysta tysięcy osób, czyli jedna trzecia mieszkańców miasta – zostali wymordowani, zburzono ich domy i całą dzielnicę, zaś cmentarz ocalał. Dziś tutaj właśnie można opowiedzieć ich historię. Cmentarz przy ulicy Okopowej jest trzecią nekropolią w dziejach warszawskich Żydów. Pierwsza, XIV-wieczna, powstała w czasach, gdy mieszkali w rejonie dzisiejszego Starego Miasta. Utworzono ją za murami miejskimi – prawdopodobnie na Krakowskim Przedmieściu na wysokości ulicy Bednarskiej. Po 1527 roku Żydzi nie mogli się już osiedlać ani w Warszawie, ani na Mazowszu. Kiedy w drugiej połowie XVIII wieku to się zmieniło, osiedlali się na Pradze, gdzie Szmul Zbytkower założył drugi cmentarz, na Bródnie – istniejący do dziś, choć niestety został mocno zdewastowany w czasach okupacji niemieckiej i bezpośrednio po wojnie. Kolejny, przy Okopowej, powstał w 1806 roku – warszawscy Żydzi nazywali go cmentarzem na Gęsiej, od ulicy, która prowadziła do głównej bramy.

Kiedy oprowadzam po nim gości, muszę im bardzo wiele wyjaśniać. Każda rozmowa jest inna. Bywa trudno. Z jednej strony ludzie chcą dowiedzieć się o religii, zwyczajach, językach żydowskich, a z drugiej tkwią w nich wciąż liczne negatywne stereotypy. Często zastanawiam się, skąd się wzięły, skąd czerpali informacje. Cieszę się, że trafiają na mnie, bo sens mojej pracy polega też na tym, by pokazać im prawdę. 

Wejście na cmentarz początkowo znajdowało się od południa, bo od strony ulicy Okopowej przeszkadzał w tym autentyczny okop, część umocnień wzniesionych wokół miasta z rozkazu marszałka wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego. Pierwsze wejście znajdowało się od strony dzisiejszej ulicy Gibalskiego. Obecne, od ulicy Okopowej, otwarto około 1876 roku po zniesieniu wałów. Żydzi warszawscy, jadąc na cmentarz, mówili, że jadą do Bejs Ojlum przy Gensia Gas. Nigdy nie używano natomiast określenia „kirkut”. „Kirkut” to skrót dwóch niemieckich słów: „Kirch” i „Hof” (dziedziniec kościelny). Żydzi nazywają swoje cmentarze: Beit Chaim (Dom Życia) lub Beit Olam (Dom Wieczności). Dzisiejsza brama wejściowa to dawna brama do wjazdu karawanów. Oryginalna zachowała się i stoi na dziedzińcu jako pomnik pamięci. Ze zniszczonego Domu Pogrzebowego zachowały się fundamenty i umieszczone na szczycie dachu kamienne Tablice Dekalogu.

Sam pojawiłem się na tym cmentarzu około sześćdziesięciu lat temu. Moja przybrana babcia przyprowadzała mnie na grób swojego ojca. Od tamtej pory dowiadywałem się o tym miejscu coraz więcej, zwłaszcza że wielu bliskich mi ludzi też zabierało mnie na groby swoich krewnych i znajomych. W pewnym momencie życia zacząłem pracować w Żydowskim Instytucie Historycznym. A wcześniej, w 1981 roku,  stworzyłem wraz z innymi Społeczny Komitet Opieki nad Cmentarzami i Zabytkami Kultury Żydowskiej w Polsce. Wśród założycieli była też Monika Krajewska, która robiła świetne zdjęcia, był Aleksander Bardini, naszym pierwszym przewodniczącym był Eryk Lipiński. I tak jak Jerzy Waldorff zajął się Powązkami jako reprezentacją historii XIX-wiecznej Warszawy, tak my – tyle że w skali całej Polski – szukaliśmy emanacji historii żydowskiej, sprawdzając, gdzie są cmentarze, co z nich pozostało, jak o nie zadbać. Przyjeżdżali tu specjaliści od zabytków, bo nagrobki są też przykładami sztuki żydowskiej. Oprowadzałem tu też prezydentów Izraela. Co roku w listopadzie mieliśmy kwestę i przede wszystkim zaczęliśmy ratować zapadające się nagrobki.

Niełatwo było mi wybrać moich dziesięć najważniejszych miejsc – cmentarz ma trzydzieści trzy i pół hektara oraz ponad dwieście tysięcy grobów (nie zawsze z macewami!). Wybrałem zarówno te ważne ze względów historycznych, jak i te, z którymi wiążą się osobiste historie osób, które znałem.

1.Grób Antoniego Eisenbauma (1791-1852)

Jednym z pierwszych nagrobków, którymi zaopiekował się Komitet, była rozbita podczas wojny żeliwna kolumna upamiętniająca Antoniego Eisenbauma, dyrektora Szkoły Rabinów w Warszawie. 

Remont nie był prosty, bo cokół w rozsypce, a rzemieślnika do wykonania odlewu musieliśmy szukać poza Warszawą. To również pierwszy na tym cmentarzu nagrobek, na jakim pozwolono umieścić napis w języku innym niż hebrajski – po polsku. Można sobie wyobrazić kłótnie poprzedzające tę decyzję! Przez trzy lata Chewra Kadisza (bractwo pogrzebowe) nie chciała ustąpić. Dopiero w 1858 roku, wskutek zabiegów rabina Bera Meiselsa uchwaliła, że pierwszy napis powinien być po hebrajsku, ale jako drugi może być polski, niemiecki lub rosyjski. Spacerując po cmentarzu można zauważyć, że zwykle drugim językiem jest polski, bardzo rzadko zaś żydowski, czyli jidysz. Żydzi Kongresówki asymilowali się do kultury polskiej, a nie rosyjskiej.

Niedaleko nagrobka Eisenbauma znajduje się kwatera warszawskich rabinów. Ludzie widzą stojące tam wysokie domki i pytają, co to za kaplice. Tłumaczę, że to ohele (słowo „ohel” oznacza po hebrajsku namiot). Nawiązują do czasów biblijnych, gdy w czasie wędrówek przechowywano w nich Arkę Przymierza. Pochowani są w nich zasłużeni ludzie, a u Żydów tym zasłużonym jest najczęściej rabin lub cadyk. Tymczasem Antoni Eisenbaum był absolwentem Liceum Warszawskiego, erudytą, zwolennikiem haskali, czyli żydowskiego oświecenia. Pisywał do polskich czasopism, ale też przez niecały rok wydawał w nakładzie stu pięćdziesięciu egzemplarzy pierwszą żydowsko-polską gazetę „Obserwator Nadwiślański” – „Der Beobachter an der Weisel”. Szkoła Rabinów miała rozbudowany program przedmiotów świeckich, więc wszyscy jej absolwenci świetnie znali język polski oraz inne języki i po zakończeniu nauki trafili na uniwersytet. Zostali adwokatami, lekarzami.

2.Ohel Bera Sonnenberga

Najpiękniejszym nagrobkiem w Warszawie, a może i w całej Polsce, jest ohel Bera Sonnenberga, syna najbogatszego Żyda warszawskiego Szmula Zbytkowera – właściciela majątku na Pradze, do dziś zwanego Szmulowizną. Nagrobek jest prawdopodobnie dziełem Dawida Friedlandera, budowniczego licznych synagog w Polsce. Ber Sonnenberg był też fundatorem nieistniejącej już synagogi przy ulicy Jagiellońskiej na Pradze. Syn Bera to Bergson. Dlatego takie nazwisko przyjęli jego synowie, a odziedziczyło wiele zasłużonych osób z tej rodziny, w tym francuski filozof, noblista Henri Bergson. Ohel po bokach zdobią dwie duże płaskorzeźby. Zazwyczaj mówi się, że jedna z nich przedstawia Szmulowiznę, ojcowskie posiadłości na Targówku. Ale może to jest lewobrzeżna Warszawa? Dyskusje trwają już dwieście lat. Druga z płaskorzeźb ilustruje fragment Psalmu 137 „Na topolach tamtej krainy zawiesiliśmy nasze harfy, bo tam żądali od nas pieśni ci, którzy nas uprowadzili, pieśni radości ci, którzy nas uciskali”. Widać na niej wieżę Babel, instrumenty i miasto.

Ohel znajduje się w męskiej kwaterze, wśród macew o męskiej symbolice.

Na tradycyjnych żydowskich cmentarzach oddzielnie grzebano mężczyzn, kobiety i dzieci. Macewy mają półokrągłe zakończenia dopiero od czasów renesansu. Tekst hebrajski na macewach podawał imię oraz imię ojca i miejscowość pochodzenia. Nazwiska wprowadziły dopiero władze pruskie, początkowo zapisywano je na rewersie nagrobków. Na jednym z sąsiadujących grobów na rewersie macewy wyrzeźbiono wrota do wieczności, ale przezornie zamknięte na kłódkę, by do środka nie dostały się dybuki, czyli złe duchy!

3.Zapadła łąka – zbiorowa mogiła

To jedno z najsmutniejszych miejsc na cmentarzu. Na jego granicach bieleją białe marmurowe kamienie z czarnymi paskami – to masowy grób Żydów zmarłych z głodu w getcie warszawskim. Jak na ironię losu mamy z tego miejsca dużo fotografii. Robił je niemiecki oficer Heinz Jost, który we wrześniu 1941 roku, w swoje urodziny, dostał przepustkę i poszedł na żydowski cmentarz. Do dziś ziemia się tu ciągle zapada. Nie liczymy zwłok. Odwiedzający ten straszny krąg składają tu kamyki i zapalają świece. Tekst po hebrajsku i polsku brzmi: „Tu spoczywają ofiary z getta warszawskiego 1941–1943. Niech dusze ich mają udział w życiu wiecznym”.  

Wychodząc z miejsca masowych grobów i podążając do kwatery 2, mieszczącej groby współczesne, z lewej strony możemy zauważyć dziwną, niedokończoną budowlę. To Cmentarz Bohaterów, który miał powstać według pomysłu Adama Czerniakowa.  Jak pisał w Głosie Gminy Żydowskiej w nr 9 z 1938 roku:

 

…W krwawych zmaganiach z trzema najeźdźcami o wolność nad wszystko umiłowanej ojczyzny zdobyli sobie nieśmiertelność. Nie im więc to potrzebne. Ale raczej nam ku pokrzepieniu serc i zniesieniu ciężkich chwil, kiedy plugawa zaraza nienawiści, tym razem z zachodu, sięga naszego domostwa.

Projekt mauzoleum wykonał znany architekt Marcin Weinfeld,  budowniczy wieżowca „Prudential” przy dzisiejszym placu Powstańców Warszawy. Niestety, II wojna światowa przerwała prace i dziś obiekt straszy wyglądem, choć udało się nam tam wstawić piękne nagrobki z połowy XIX wieku, wykopane przy pracach przedwojennych.

4.Kwatera współczesna

Dochodzimy do współczesnej kwatery 2, na której po nasypaniu dwóch metrów ziemi utworzono współczesne miejsce pochówku podobnie jak na dawnej kwaterze 8. Jest to miejsce, gdzie możemy  zobaczyć groby znakomitych osobistości żyjących w Polsce po Holokauście. Na większości nagrobków epitafia są wykute w języku polskim. Wybrałem to miejsce, by  pokazać, że cmentarz na Okopowej jest wciąż czynny, odbywają się na nim pochówki. Że obok dawnych pisarzy spoczywają tu współcześni, jak Julian Stryjkowski, jak świetny tłumacz z języków jidysz i hebrajskiego profesor Michał Friedman, pisarz Bogdan Wojdowski, autor powieści Chleb rzucony umarłym, jednej z najważniejszych książek o warszawskim getcie, profesor Chone Szmeruk – historyk z Instytutu Hebrajskiego w Jerozolimie i dwóch dyrektorów Żydowskiego Instytutu Historycznego – profesor Maurycy Horn oraz profesor Feliks Tych. 

5.Michał Landy

Po kwaterze dwudziestej widzimy mały, niepozorny pomniczek. Od frontu na piaskowcu trudno odczytać: „Tu spoczywają zwłoki młodzieńca Michała Landego”. W latach siedemdziesiątych był już lekko pochylony. I tu przy tym pomniku nasz Komitet rozpoczął pierwsze sprzątania na tym cmentarzu. Dotarliśmy do potomków Michała Landego i wspólnie z nimi zamieściliśmy na obelisku tabliczkę informacyjną.

Ten grób jest najbardziej wzruszającym symbolem okresu zbratania polsko-żydowskiego przed powstaniem styczniowym w 1863 roku. Szesnastoletni Michał Landy w czasie patriotycznej manifestacji ludności Warszawy, która zakończyła się jedną z masakr dokonanych przez armię rosyjską przed powstaniem, podniósł krzyż z rąk ugodzonego kulą księdza, by po chwili sam podzielić jego los. Rodzina zrobiła mu pośmiertne zdjęcie, które stało się patriotycznym symbolem zbratania Polaków i Żydów. 

6.Grobowiec trzech żydowskich pisarzy i Abraham Ostrzega

Przy Głównej Alei jest pochowany Icchok Lejbusz Perec wraz z Szymonem An-skim i Jakubem Dinezonem. Monumentalny grobowiec trzech żydowskich pisarzy, nazywany czasami ohelem Pereca, wyrzeźbił Abraham Ostrzega, jeden z największych przedwojennych rzeźbiarzy, który poszukiwał nowoczesnej, interesującej formy dla żydowskich nagrobków. Działał na granicy przykazań tradycji mojżeszowej: coraz śmielej rzeźbił postacie z częściowo przysłoniętymi twarzami. Postać ludzka jest przedstawiona w trochę kubistycznej formie, ale twarzy nie widać dokładnie, bo gmina mogłaby się na to nie zgodzić. Wykonanie nagrobka trzech pisarzy przyniosło Ostrzedze sławę. Jego rzeźby stały się bardzo modne, na tym cmentarzu zachowało się ich kilkadziesiąt. Podczas wojny trafił do getta, prowadził warsztat w pobliżu cmentarza, wyrabiając osełki z resztek kamieni. Zginął w Treblince.

7.Ester Rachel Kamińska

Nagrobek Ester Rachel Kamińskiej, matki teatru żydowskiego, w kwaterze 39, wybrałem, bo jest jednym z niewielu, na których pojawia się napis nie po hebrajsku, lecz w jidysz. W tym przypadku: „Mame”. Urodziła się w Morozowie koło Wołkowyska na Białorusi jako córka kantora. Jako dziewiętnastoletnia dziewczyna została przyjęta do zespołu teatralnego Abrahama Kamińskiego. Wkrótce stała się gwiazdą teatru i żoną Kamińskiego. Salomon Belis-Legis pisał:

 

Założyła podwaliny pod gmach teatru realistycznego w epoce, gdy teatr żydowski stał pod znakiem operetkowości, melodramatyzmu.

Na jej grobie znajduje się pomnik, dzieło rzeźbiarza Fiszla Rubinlichta (zginął w 1939 roku w czasie niemieckich bombardowań). Obok Kamińskiej są pochowani inni aktorzy.

8.Marek Edelman (1919?-2009)

Idąc dalej Główną Aleją dochodzimy do kwatery 12, nad którą góruje płaskorzeźba bojownika Bundu według projektu  Natana Rappaporta, twórcy Pomnika Bohaterów Getta.

Wśród grobów działaczy Bundu pochowany jest Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w getcie. Obok jego grobu znajduje się grób lekarki Adiny Szwajgier (1917–1993). Pracowała w getcie jako lekarz dziecięcy. Swoje przeżycia opisała w wstrząsających wspomnieniach I więcej nic nie pamiętam. To ona opowiedziała Markowi Edelmanowi, jak w szpitalu, gdy uratowała życie małemu chłopcu, matka dziecka w podzięce podarowała jej kwiatek, który znalazła z getcie – żółty mlecz. Odtąd grupa osób przychodzących z Markiem  Edelmanem w rocznicę wybuchu powstania w getcie na Kopiec Anielewicza zaczęła przynosić żółte żonkile, które dziś zamieniły się w symbol pamięci noszony przez mieszkańców Warszawy. Po chwili zadumy ruszamy dalej. 

Dochodzimy do podwyższonej kwatery 10. Zerkniemy tylko na grób twórcy esperanto Ludwika Zamenhofa (1859–1917) i w głębi na nagrobek  przewodniczącego Gminy Żydowskiej w getcie warszawskim  Adama Czerniakowa (1880–1942). Dzień po rozpoczęciu deportacji Żydów z getta warszawskiego do ośrodka zagłady w Treblince 23 lipca 1942 roku popełnił samobójstwo. Wśród obecnych na jego pogrzebie był Janusz Korczak, którego pomnik znajduje się po drugiej stronie Głównej Alei. 

Twórca Domu Sierot nie opuścił dzieci po przesiedleniu do getta. Ostatni ich dom w getcie był przy ulicy Siennej 16. I stąd wyszedł z dziećmi, wychowawcami i najbliższą współpracownicą Stefanią Wilczyńską 6 sierpnia 1942 roku na Umschlagplatz. Bydlęcymi wagonami zawiezieni zostali do Treblinki. Marek Rudnicki tak wspomina:
 

Korczak wlókł nogę za nogą , jakiś skurczony, mamlał coś od czasu do czasu do siebie….

28 października 1982 roku odsłonięto tu pomnik dłuta Mirosława Smorczewskiego. Był plastikowy, więc często ulegał pożarom. Dopiero w 1995 roku wykonano odlew z brązu.  Obok wzniesiono Pomnik Pamięci Dzieci – Ofiar Holokaustu z inicjatywy Jacka Eisnera dziecięcego szmuglera żywności do getta. Nie jest to ładny pomnik, ale Jacek Eisner umieścił na nim znamienne zdania:

Babcia Masza miała dwadzieścioro wnucząt, babcia Hana miała jedenaścioro. Tylko ja ocalałem.

Jacek Eisner

9.Wodotrysk

Stoi przy uliczce, którą się wchodziło i wychodziło z cmentarza. Na niej zachował się napis: „Wodotrysk wystawiony dla uczczenia pamięci Pauliny z Mendelssohnów Maurycowej Frydman w 1907 roku”. Dziś niestety nie można nalać z niego wody. Może kiedyś Gmina naprawi.

I drugi ważniejszy dla nas kończących wędrówkę:

 

Kto wraca z cmentarza lub dotknął się zwłok albo wszedł do miejsca gdzie złożono zwłoki, lub oddał ostatnią posługę zmarłemu, powinien obmyć ręce wodą. Megen Abraham art. IV.

 

 

Józef

Hen

Pisarz

Ścieżkami nieistniejącego miasta

Żydowska Warszawa Józefa Hena rozciąga się na całe miasto. Ślady po niej ożywają dzięki wspomnieniom.

Leopold

Sobel

Historyk, tłumacz

Torby ze Zjednoczenia, ortaliony z Optimy

Stolica z lat pięćdziesiątych to także żydowskie spółdzielnie oraz smaki gechakte leber i czulentu z nieistniejącej restauracji Amika.

Bella

Szwarcman-Czarnota

Redaktorka, tłumaczka, publicystka

Zapisana księga

Praga po II wojnie światowej była centrum żydowskiego życia. Działały tu organizacje, szkoły, modlitewnie, koszerna jatka, pracownie.

Książki w bagażu / Mój Marzec ‘68 i ulica Górskiego

W marcu 1968 roku świat warszawskich Żydów rozpadł się na nowo. Ostatnim przystankiem na wspólnej dla wielu trasie był Dworzec Gdański.

Stanisław

Krajewski

Filozof, matematyk, publicysta

Pomarcowe poszukiwania

Ulice Waliców, Elektoralna, Puławska, plac Grzybowski – tędy biegły ścieżki szukających duchowej drogi w judaizmie.

Henryk

Rajfer

Aktor

Objazdowe centrum kultury

Za kulisami Teatru Żydowskiego i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów.

Eleonora

Bergman

Historyczka architektury

Śladem znaków

Liczne znaki pamięci ujawniają pod współczesną powłoką niewidoczną na co dzień przeszłość miasta.

KamaDąbrowska

TomaszKrakowski

Antropolożka, edukatorka i filozof

Szlak instytucji

Ta trasa, podobnie jak wspólna historia naszych przewodników, zaczyna się przy placu Grzybowskim i biegnie przez całe miasto.

Joanna

Baczko

Etnolożka, była prezeska Żydowskiej Organizacji Młodzieżowej

Miejskie dzieci budują kibuc

Wykłady, debaty, celebracje świąt, koncerty i pikniki – trzecie pokolenie polskich Żydów odkrywa własną tożsamość w działaniu.

Daniel

Slomka

Izraelczyk w Warszawie

Hummus po polsku

Stolica może zyskać odmienną perspektywę, gdy przybysz, zafascynowany historią miasta, szuka w niej prywatnych tropów.

Joanna

Glogaza

Blogerka

Turystka we własnym mieście

Zajęcia z jogi, moda, książki, zakupy w sklepie koszernym – inny wymiar żydowskiej Warszawy.

Stwórz swoją ścieżkę