Żydowska Warszawa

Kama Dąbrowska

Tomasz Krakowski

Szlak instytucji

Kama i Tomek są małżeństwem od siedmiu lat, uczestniczącym aktywnie w żydowskim życiu stolicy. Kama urodziła się we Wrocławiu. Dolny Śląsk pozostaje jej prywatną ojczyzną, ale to w Warszawie dorastała, studiowała i mieszka przez większość życia. Jest antropolożką, z tytułem doktorki. Rozmowy z dolnośląskimi Żydami wypełniały szczelnie pięć lat jej życia, z dnia na dzień przepełniając ją coraz większą tęsknotą. Od siedmiu lat jest zawodowo związana z Muzeum POLIN. Od otwarcia wystawy stałej pracuje z grupą przewodników. Prowadzi również zajęcia dla studentów, wykłady, prelekcje dotyczące powojennej rzeczywistości polsko-żydowskiej i losów polskich Żydów.

Tomek jest warszawiakiem. Dorastał, studiował i mieszka w stolicy od czterdziestu lat. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach, w jerozolimskich jesziwach zaczął zgłębiać meandry religijnego prawa żydowskiego oraz rabinackie komentarze. Obecnie stara się przekazywać swoją wiedzę w ramach programów prowadzonych przez gminę warszawską oraz inne organizacje żydowskie.

1.Twarda 6

Poznaliśmy się w Bakbuku, już nieistniejącym żydowskim klubie młodzieżowym, niegdyś ważnym i nadal często wspominanym, barwnym miejscu w podziemiach Twardej 6. Byliśmy zaangażowani, każde z nas w różnym stopniu, w tworzenie i działanie wielu żydowskich instytucji.        

Kama:
Żydowska Warszawa ma wiele twarzy, choć nic i nikt nie zastąpi miasta i wieloetnicznej mozaiki mieszkańców sprzed wojny.

Jej wielowymiarowość dotarła do mnie wyraźniej z dystansu, kiedy zobaczyłam żydowskie życie w innych miejscach. Zdałam sobie sprawę, że choć skali życia żydowskiego nie można porównać do przedwojennego, nadal pozostaje ono zróżnicowane, między innymi dzięki istnieniu instytucji, które skupiają wokół siebie ludzi o podobnych potrzebach, oczekiwaniach i formach wyrażania swoich tożsamości.

Kilka lat temu, w 2008 roku, opublikowałam na łamach czasopisma „Op.cit” artykuł dotyczący dwóch wymiarów żydowskiej Warszawy, pisząc o nich tak: „W Polsce konfrontujemy się z sytuacją, w której równolegle istnieją dwie rzeczywistości: »żydowska« – bogata, zróżnicowana, nagłośniona medialnie i żydowska – pozostająca niejako w ukryciu, silnie endogamiczna, uparcie strzegąca swoich granic".

Pierwsza „żydowska Warszawa” została przeze mnie wzięta w cudzysłów, gdyż odnosiła się do symulakrum żydowskości tworzonego przez wirtualnych Żydów (czyli twórców niebędących Żydami) dla zaspokojenia potrzeb rozrywkowo-nostalgicznych innych nie-Żydów, z ckliwą gorliwością tworzących wizję na zawsze utraconego świata wieloetnicznej Warszawy.

Druga żydowska Warszawa rozpoznana była przeze mnie jako obszar prawdziwej, żydowskiej działalności konstruowanej przez Żydów, dla Żydów. Wtedy widziałam ją jako „pozostającą niejako w ukryciu”, w cieniu działającej w świetle fleszy „żydowskiej” Warszawy.

Dzisiaj, patrząc na żydowską Warszawę, nie postawiłabym już tak wyraźnie granic pomiędzy jej obiema twarzami. Moje zrozumienie doświadczenia własnego, wieloletnia praca antropolożki i edukatorki, sprawiła, że nie widzę już granic tak wyraźnie. Zdaję sobie bowiem sprawę, że różne formy eksponowania tożsamości znajdują dla siebie formułę w różnych przestrzeniach.

Żydowska Warszawa zaczęła dla mnie istnieć jeszcze w liceum, prawie dwadzieścia lat temu. Wtedy jako nastolatka postanowiłam po raz pierwszy skonfrontować się z rodzinną przeszłością, odwiedzając ulicę Twardą 6. Tam też poznałam zarówno ludzi, jak ich historie, a sama zaczęłam się oswajać z tą częścią mojej tożsamości. Tam też poznałam swojego męża, który wspólnie ze mną przybliży czytającym instytucjonalne życie żydowskiej Warszawy.

Z uwagi na odmienne perspektywy jakie mamy, opis poszczególnych miejsc zaprezentowany będzie w formie dwugłosu i tylko niekiedy monologu.

Ta trasa, pokazująca różnorodność żydowskiego życia w Warszawie, jest naszą osobistą perspektywą.

W kompleksie budynków na Twardej 6, w samym środku osiedla Za Żelazną Bramą, mieści się zarówno Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie, powołana w 1997 roku, jak i inne instytucje, między innymi synagoga ortodoksyjna, biura naczelnego rabina Polski oraz biura Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Z tego samego adresu korespondencyjnego korzysta znacznie więcej żydowskich instytucji mających siedziby w innych częściach Warszawy.

Synagoga ortodoksyjna zajmuje szacowny, ocalony z pożogi wojennej budynek ufundowany na początku XX wieku przez małżeństwo Rywkę i Zalmana Nożyków. W ich testamencie znalazł się zapis dotyczący utrzymania po wsze czasy ortodoksyjnego charakteru kongregacji korzystającej z budynku. W siermiężnej, peerelowskiej przybudówce synagogalnej znajdują się biura naczelnego rabina RP oraz zarządu gminy warszawskiej i dostępny dla wszystkich sklep z produktami koszernymi, popularnie nazywany „U Szyca”. W krętych podziemiach synagogi umieszczono mykwę, do której dostępu bronią liczne drzwi.

Obok synagogi znajduje się tzw. Biały Budynek, XIX-wieczny ostaniec, w którym przed wojną działało między innymi żydowskie ambulatorium. Obecnie w licznych pokojach urzędują różnorakie instytucje żydowskie. Codziennie w sąsiadującej z synagogą restauracji Kuchnia Cejtel wydawane są koszerne obiady. Przed laty w piwnicach działał owiany już legendą Bakbuk, którego burzliwe dzieje wspominane są przy okazji spotkań towarzyskich. Miejsce to w sposób nieprzypadkowy nawiązywało do swojego hebrajskiego znaczenia – butelki. Butelki piwa stanowiły nieodłączny element podziemnej aranżacji tej współczesnej karczmy, działającej od 1997 roku. Wielu dojrzałych obecnie członków i członkiń społeczności żydowskiej spędzało tam długie wieczory, tocząc dyskusje na tematy ważne i mniej ważne. Miejsce to było również otwarte na dialog międzyreligijny: przy barowych stolikach często zasiadali członkowie warszawskiego KIK-u, żarliwie dyskutując z młodymi Żydami o przeszłości i teraźniejszości. Patrząc z perspektywy, widzimy, że znajomości wtedy zawarte trwają. Niektóre przerodziły się w przyjaźnie, niektóre w małżeństwa, inne pozostawiły wyraźne wspomnienia o osobach, wydarzeniach, które stanowiły integralną część Twardej.

Bakbuk działał jeszcze przez kilka następnych lat, ale jego unikatowa karczmiana atmosfera powoli zanikała.

W ramach gminy warszawskiej funkcjonuje również Centrum Społeczności Postępowej, mające własną synagogę Ec Chaim znajdującą się w Alejach Jerozolimskich.

Kama:
Twarda 6 jest dla mnie miejscem symbolicznym. Stąd zaczęła się moja podróż w kierunku żydowskości. Przed wieloma laty pojawiłam się w biurze Fundacji Laudera, zapisując się na obóz letni w Rychwałdzie. Obecnie „Twarda” jest dla mnie przede wszystkim miejscem świątecznych spotkań bliższych i dalszych znajomych, gromadzących się w synagodze przy okazjach świątecznych. Największą frekwencją cieszy się purimowe czytanie księgi Estery, przejmujące Jom Kipur i zagryzane jabłkami z miodem Rosz Haszana. 

Tomek:
Kiedy mówię o żydowskim życiu, czy to w Warszawie, czy w innych miejscach w Polsce, myślę przede wszystkim o gminach zrzeszonych w ZGWŻ. Są to najstarsze organizacje żydowskie, które nieprzerwanie gromadzą i działają na rzecz Żydów mieszkających w Polsce.

Dla mnie jako osoby religijnej społeczność żydowska organizuje się wokół synagogi, tworząc i budując różne instytucje niezbędne do życia zgodnego z nakazami Tory. Sama synagoga nie jest tylko miejscem modlitwy, ale żydowską agorą, gdzie kieruje się pierwsze kroki, aby poznać daną społeczność i włączyć się w jej działanie. Kiedy miałem dwadzieścia lat, moje poszukiwanie żydowskiej tożsamości w oczywisty sposób zaprowadziło mnie do warszawskiej synagogi im. Nożyków. W latach dziewięćdziesiątych w synagodze mówiło się głównie w jidysz i mało kto nie pamiętał czasów sprzed Zagłady. Dziś już niestety jidysz zniknął, a kolejne pokolenie stanęło przed nowymi wyzwaniami i potrzebami. Warszawska synagoga jest jedną z najprężniejszych w Polsce. Codziennie odbywają się w niej modlitwy. Działa kolel (miejsce studiowania Tory dla dorosłych), gdzie pod opieką rabinów można zgłębiać teksty rabiniczne.

2.Słomińskiego 19

Istnieje żydowskie powiedzenie, że Chabad jest jak Coca-Cola, tzn. jest wszędzie i wszędzie smakuje podobnie. Chabad-Lubawicz stanowi jedną z grup chasydzkich. Pierwszym rebem dynastii Chabad był Rabbi Szneur Zalman z Ladów na Białorusi (1745–1812), lecz misją ruchu jest zapewnienie jak największej liczbie Żydów możliwości prowadzenia religijnego życia. W najbardziej odległych zakątkach świata, tam gdzie mieszkają lub dokąd podróżują Żydzi, Chabad wysyła swoich posłańców, aby prowadzili synagogi i domy nauki. Przez stulecia kolejni cadycy zyskiwali nowych zwolenników na całym świecie.

Warszawski oddział Chabadu mieści się niedaleko centrum handlowego „Arkadia”.

Tomek:
W szabaty i święta religijni Żydzi nie prowadzą samochodów, przemieszczają się głównie na piechotę. Przez wzgląd na wygodę oraz przyjazną, domową atmosferę najczęściej spędzam szabat w warszawskiej siedzibie Chabadu. Mieszkamy na Bielanach, szabatowy spacer na rondo Radosława zajmuje mi tylko czterdzieści minut, podczas gdy do Synagogi Nożyków szedłbym dwa razy dłużej. Fundacja Chabad zarządzana przez Rabina Szaloma Ber Stamblera, poza synagogą prowadzi w Warszawie również Beit Hamidrasz, dom nauki. Tam, dzięki bogatej bibliotece, można studiować święte teksty judaizmu. Jest też koszerna kuchnia przygotowująca posiłki na szabaty i święta. 

3.Plac Grzybowski 12/16 TSKŻ

W klubach Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, działających w wielu miastach, w czasach PRL-u popołudniami zbierali się i młodzi i starsi, grając w szachy, oglądając telewizję, czy też uczestnicząc w różnorodnych kursach i zajęciach. Pod jego egidą organizowano kolonie dla żydowskiej młodzieży, które dawały młodym ludziom poczucie wspólnotowej przynależności. Wspierało działania lokalnych aktywistów żydowskich, zapewniając instytucjonalne podstawy życia społecznego. Utworzone w 1950 roku TSKŻ jest największą świecką organizacją ludności żydowskiej. Współcześnie TSKŻ organizuje imprezy kulturalne, obchody rocznic, wystawy sztuki żydowskiej, konferencje i wykłady, kursy języka jidysz i letnie kolonie dla młodzieży. Ważne miejsce w działalności organizacji zajmuje aktywność klubowa, która sprzyja integracji ludzi posiadających żydowskie korzenie. TSKŻ ma wielki wkład w kultywowanie języka jidysz, przede wszystkim za sprawą przedsięwzięć wydawniczych, na przykład takich jak dwujęzyczny miesięcznik społeczno-kulturalny „Słowo Żydowskie/ Dos Jidisze Wort”, wydawany po polsku i w jidysz.

Siedziba TSKŻ mieści się w budynku Teatru Żydowskiego, przy placu Grzybowskim.

Kama:
TSKŻ pozostaje dla mnie instytucją silnie zakorzenioną w przeszłości, której koloryt poznałam, rozmawiając z żydowskimi emigrantami w ich szwedzkich, duńskich i izraelskich mieszkaniach. Od połowy lat pięćdziesiątych do końcówki lat sześćdziesiątych strukturalne ramy tej instytucji dały tysiącom młodych, polskich Żydów podwaliny żydowskiej tożsamości. Bez żydowskich kolonii, teeskażetowych klubów rozsianych w dziesiątkach polskich miast, urodzone tuż po wojnie pokolenie Żydów nie miałoby szansy zaistnieć.

Przysłuchując się barwnym opowieściom, niejednokrotnie czułam ukłucie żalu, zastanawiając się, jak wyglądałoby moje życie i życie całej społeczności, gdyby nie wyjechali.

4.Jazdów 5a/3

Na kilka gorących miesięcy polskiego lata, działalność ZOOM-u (skrót od Żydowskiej Ogólnopolskiej Organizacji Młodzieżowej), stowarzyszenia zrzeszającego młodzież żydowską z Polski, przenosi się do Osiedla Jazdów. Włączając się w batalię o utrzymanie enklawy fińskich domków w sercu Warszawy, młodzi warszawscy aktywiści, wśród których jest również młodzież żydowska, wykorzystują jeden z drewnianych budynków do prowadzenia spotkań, warsztatów, seminariów. Ich celem ma być pokazanie między innymi, „kim i jacy są współcześni młodzi Żydzi”, a poprzez otwarty charakter miejsca i umacnianie współpracy z różnorakimi organizacjami dążą do „budowania pozytywnego wizerunku społeczności żydowskiej”. Na co dzień ZOOM korzysta z pomieszczeń reformowanej kongregacji Ec Chaim. Poprzednikiem ZOOM-u była Polska Unia Studentów Żydowskich (PUSZ). Co ciekawe, w zamyśle młodych Żydów Kibuc Warszawa może stać się „kontynuacją działalności  organizacji takich jak TSKŻ dla młodszego pokolenia”.

Kama:
Ze względu na tematykę prowadzonych przeze mnie zajęć na Uniwersytecie Warszawskim docierają na nie również młodzi Żydzi. Z ciekawością i zainteresowaniem przypatruję się działaniom młodzieży żydowskiej, zauważając jednocześnie, jak wiele się zmieniło w tożsamościowych definicjach przez ostatnie kilkanaście lat. Większej otwartości na kontakty z młodymi Żydami z Izraela i innych diasporowych społeczności towarzyszy swobodniejsze mówienie o niuansach diasporowej, hybrydowej tożsamości. Korci mnie, aby po latach ponownie zająć się problematyką młodzieży żydowskiej, której przed laty poświęciłam swoją pracę magisterską.

5.Chmielna 9a

Otwartość na szeroko rozumianą społeczność lokalną, charakterystyczna dla tej organizacji, zaczerpnięta została z wzorców amerykańskich, gdzie centra JCC wpisane są w działalność społeczności żydowskiej. Jewish Community Center (Centrum Społeczności Żydowskiej), popularnie nazywane JCC, prowadzone jest przez Fundację Joint Distribution Committee. W Polsce JCC zostało najpierw założone w Krakowie, a w 2013 roku również w Warszawie przy ulicy Chmielnej. Nieformalna edukacja dla dzieci i dorosłych, dużo zajęć skierowanych do rodzin z dziećmi i otwarty charakter instytucji zaskarbia jej dużo zwolenników. 

Kama:
Pojawienie się siedziby JCC wpłynęło w znaczący sposób na mapę żydowskich aktywności w Warszawie. Liczne warsztaty, debaty, seminaria, przeplatane wspólnym gotowaniem i ucztami Boker Tow (hebrajskie „dzień dobry”), otworzyły żydowskość na kontakt z nieżydowskim otoczeniem. JCC stało się miejscem spotkań, które zaprasza do swoich gościnnych pomieszczeń znajomych z kręgów żydowskich i nie-żydowskich. JCC nie tworzy granic, lecz stara się je otwierać, pokazując przystępną, zrozumiałą twarz żydowskości. Jest także atrakcyjne dla osób, które funkcjonują na pograniczach, unikając jednoznacznego zdefiniowania. 

6.Wawelberga 10

Szkoła Lauder-Morasha nie ma religijnego charakteru. Prócz przedmiotów typowych dla szkół publicznych naucza się tu tradycji i historii żydowskiej, języka hebrajskiego, obchodzone są żydowskie święta, na zasadzie dowolnego udziału. Wśród uczniów są zarówno dzieci żydowskie, jak i nieżydowskie.

Szkoła Lauder-Morasha w Warszawie powstała w 1994 roku, jako pierwsza żydowska szkoła w Polsce. Tworzą ją szkoła podstawowa, gimnazjum i przedszkole. Swoją działalność rozpoczynała jako przedszkole prowadzone przez Fundację Ronalda S. Laudera w tzw. Białym Budynku na Twardej 6. Od 1999 roku szkoły Lauder-Morasha funkcjonują w obecnym budynku na warszawskiej Woli, przy ulicy Wawelberga. Obiekt ten przed II wojną światową służył jako żydowski dom starców. Pierwszą dyrektorką szkół Lauder-Morasha była Helise E. Lieberman, w 2006 roku zastąpił ją rabin Maciej Pawlak.

Kama:
Żydowską edukację oferują również państwowe szkoły publiczne. Szkoła podstawowa przy ulicy Żytniej zapewnia grupie żydowskich dzieci podstawy żydowskiej edukacji oraz zajęcia z języka hebrajskiego. Siódemka dzieci korzysta również z koszernych posiłków, dowożonych im codziennie z koszernej Kuchni Cejtel. 

7.Plac Grzybowski 12/16, Fundacja Shalom

Fundacja Shalom prowadzi kursy języka jidysz, wykłady, warsztaty, konkursy edukacyjne, spektakle teatralne i telewizyjne, wystawy plastyczne i festiwale.  Jednym z jej największych osiągnięć jest wystawa I ciągle widzę ich twarze – fotografia Żydów polskich oraz album o takim samym tytule. Powstała ona z ocalałych zdjęć, nadesłanych na apel Gołdy Tencer w 1994 roku. Fundację założyła w 1987 roku Gołda Tencer, aktorka i reżyserka. Siedziba Fundacji znajduje się w budynku Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie.

8.Andersa 15

Największym medialnym sukcesem Fundacji jest warszawski Festiwal Singera, który corocznie przyciąga setki warszawiaków. Na wykładach, pokazach, przedstawieniach, warsztatach i koncertach mogą spotkać się z dziesiątkami żydowskich artystów, naukowców i animatorów kultury żydowskiej z całego świata. Przy Fundacji działa również Uniwersytet Trzeciego Wieku przy ulicy Andersa.

Tomek:
Osobiście nie jestem miłośnikiem żydowskich festiwali, ponieważ często posługują się uproszczonym wizerunkiem „Żyda”, zacierając złożoności i niejednoznaczności. Można znaleźć wiele powodów do narzekań. Jednak trudno zaprzeczyć, że stwarzają niepowtarzalną możliwość zobaczenia i usłyszenia rzeczy ważnych i poruszających, choć trudno czasem odnaleźć je w programie przewidującym codziennie dziesiątki wydarzeń. Po przejrzeniu książki z programem festiwalu zawsze odnajduję spektakl, wystawę czy wykład, który okazuje się odkrywczy.

9.Tłomackie 3/5

Pozostający w cieniu tzw. Błękitnego Wieżowca budynek Żydowskiego Instytutu Historycznego kryje w sobie nie lada historię. Przed wojną gmach był siedzibą Głównej Biblioteki Judaistycznej oraz Instytutu Nauk Judaistycznych. Podczas wojny został okrutnie osierocony, kiedy budynek jego starszej koleżanki – Wielkiej Synagogi – wysadzili w powietrze Niemcy. On sam cudem ocalał z pożaru. Po wojnie przydzielony został Centralnemu Komitetowi Żydów w Polsce, a w odbudowanym budynku siedzibę znalazła Centralna Żydowska Komisja Historyczna, w 1947 roku przekształcona w Żydowski Instytut Historyczny. Instytut zajął się gromadzeniem kulturalnej spuścizny pozostałej po przedwojennej społeczności: książek, archiwaliów, kultowych judaików, obrazów, rzeźb. Dla badaczy minionego świata żydowskiego jest jednym z ważniejszych miejsc na mapie Polski i świata. Obok mieści się siedziba Centrum Taubego – Fundacji Odnowy Życia Żydowskiego w Polsce.

Kama:
Miejsce to kojarzy mi się z empirycznym doświadczeniem przeszłości. Wiele lat temu, przychodząc do zapełnionego różnymi przedmiotami, nieco tajemniczego pokoju Janka Jagielskiego, widywałam starszych panów perorujących w jidysz. Bieżące wydania „Słowa Żydowskiego”, zawierające teksty po polsku i po żydowsku, wzbudzały u nich żywe emocje. Wypraszani z niewielkiej czytelni, kontynuowali swoje dyskusje w mrocznym holu Instytutu, nie bacząc na fakt, że i język, i oni sami należeli do innego, niedostępnego już dla mnie świata. Późniejsze kontakty z ŻIH-em miały charakter detektywistycznych poszukiwań. Przeglądając roczniki „Naszego Głosu”, wydawanego w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych polskojęzycznego dodatku do „Fołks Sztyme”, szukałam informacji o moich dolnośląskich, żydowskich znajomych i ich losach przed emigracją z Polski po Marcu ‘68.

Tomek:
Pomimo wielkich zbiorów, działalności naukowej, wystaw czy biblioteki ŻIH zawsze będzie mi się kojarzył z archiwum Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, bazy danych zapisanej na staroświeckich fiszkach. Imionami, nazwiskami, datami, rzadziej adresami osób ocalałych z Zagłady oraz powracających do Polski głównie z ZSSR. Tam odnalazłem fiszkę sporządzoną przez moją babcię, która w 1945 roku wróciła wraz z moim tatą do zburzonej Warszawy. Podobnie jak ja, wiele osób tam odnalazło ślady swoich żydowskich przodków, o których często wcześniej nie słyszeli.

10.Anielewicza 6

Kama:
Z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN związana jestem od ponad ośmiu lat. Widziałam poszczególne etapy jego powstawania. Jestem pewna, że jest to miejsce niezwykle ważne, wzbudzające wiele oczekiwań i emocji.

W ciągu ostatnich lat Muzeum zmieniło się z nieformalnego i kameralnego stowarzyszenia w dużą i zróżnicowaną wewnętrznie instytucję. Z ciekawością obserwuję przemiany, tym bardziej że też miałam w nich udział.

Józef

Hen

Pisarz

Ścieżkami nieistniejącego miasta

Żydowska Warszawa Józefa Hena rozciąga się na całe miasto. Ślady po niej ożywają dzięki wspomnieniom.

Leopold

Sobel

Historyk, tłumacz

Torby ze Zjednoczenia, ortaliony z Optimy

Stolica z lat pięćdziesiątych to także żydowskie spółdzielnie oraz smaki gechakte leber i czulentu z nieistniejącej restauracji Amika.

Bella

Szwarcman-Czarnota

Redaktorka, tłumaczka, publicystka

Zapisana księga

Praga po II wojnie światowej była centrum żydowskiego życia. Działały tu organizacje, szkoły, modlitewnie, koszerna jatka, pracownie.

Książki w bagażu / Mój Marzec ‘68 i ulica Górskiego

W marcu 1968 roku świat warszawskich Żydów rozpadł się na nowo. Ostatnim przystankiem na wspólnej dla wielu trasie był Dworzec Gdański.

Stanisław

Krajewski

Filozof, matematyk, publicysta

Pomarcowe poszukiwania

Ulice Waliców, Elektoralna, Puławska, plac Grzybowski – tędy biegły ścieżki szukających duchowej drogi w judaizmie.

Henryk

Rajfer

Aktor

Objazdowe centrum kultury

Za kulisami Teatru Żydowskiego i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów.

Eleonora

Bergman

Historyczka architektury

Śladem znaków

Liczne znaki pamięci ujawniają pod współczesną powłoką niewidoczną na co dzień przeszłość miasta.

Jan

Jagielski

Działacz społeczny, przewodnik

Ścieżka śmierci – ścieżka życia

Cmentarz Żydowski przy ulicy Okopowej to najlepsze miejsce na spotkanie z żydowską historią Warszawy.

Joanna

Baczko

Etnolożka, była prezeska Żydowskiej Organizacji Młodzieżowej

Miejskie dzieci budują kibuc

Wykłady, debaty, celebracje świąt, koncerty i pikniki – trzecie pokolenie polskich Żydów odkrywa własną tożsamość w działaniu.

Daniel

Slomka

Izraelczyk w Warszawie

Hummus po polsku

Stolica może zyskać odmienną perspektywę, gdy przybysz, zafascynowany historią miasta, szuka w niej prywatnych tropów.

Joanna

Glogaza

Blogerka

Turystka we własnym mieście

Zajęcia z jogi, moda, książki, zakupy w sklepie koszernym – inny wymiar żydowskiej Warszawy.

Stwórz swoją ścieżkę