Żydowska Warszawa

Joanna Glogaza

Turystka we własnym mieście

Z wykształcenia socjolożka i trend forecasterka (osoba profesjonalnie prognozująca trendy, zmiany mód), zwolenniczka „dobrego życia”, Joanna od 2008 r. prowadzi jeden z popularniejszych blogów kobiecych w polskiej blogosferze. Często zamieszcza na nim ilustrowane przewodniki z miejsc, które odwiedziła, dlatego poprosiliśmy, żeby przygotowała dla nas kolejny, prowadzący po współczesnej żydowskiej Warszawie. Tym bardziej że po przeprowadzce do stolicy zamieszkała na Nowolipkach, na Muranowie.

Joanna Glogaza. Zdjęcie: Tola Martyna Piotrowska

Mówi Joanna Glogaza: - To „ścieżka” pisana z perspektywy osoby, która o współczesnej kulturze żydowskiej w Warszawie wiedziała bardzo niewiele. Nie byłam też szczególną fanką humusów, falafeli i innych tego typu dań; w restauracjach z kuchnią izraelską bywałam więc rzadkim gościem. Przygotowanie tego miniprzewodnika sprawiło mi mnóstwo radości, mogłam poczuć się jak turystka w swoim własnym mieście. A w opisywanych przeze mnie miejscach panowała świetna atmosfera - większość z nich trafiła na moją listę stale odwiedzanych adresów!

1.Anielewicza 6

Zaczęłam od skweru przy Muzeum Polin, Anielewicza 6, bo bywam tam najczęściej, właściwie niemal codziennie. Dla mnie, od niedawna mieszkanki Muranowa i właścicielki całkiem energicznego psa, to jedno z niewielu miejsc w okolicy, gdzie mogę go spokojnie spuścić ze smyczy. Oprócz psów i ich właścicieli spotykam tu wielu rowerzystów, spacerowiczów i ćwiczących na znajdującej się na rogu skweru siłowni zbudowanej na wolnym powietrzu - co ciekawe, ta ostatnia grupa to często emeryci.

Co prawda nie miałam jeszcze okazji zobaczyć skweru latem, ale jestem przekonana, że to całkiem niezłe miejsce na piknik czy leniwe popołudnie z książką, tym bardziej że pobliski Ogród Krasińskich dyskwalifikuje w moim przypadku zakaz wchodzenia z psami. Bliskość nowoczesnego budynku Muzeum i charakterystyczna górka z malowniczym drzewem sprawiają, że skwer nabiera londyńskiego charakteru.

Jeśli zgłodniejemy podczas spaceru, warto wstąpić do mieszczącej się w budynku Muzeum restauracji Besamim. Zjemy tam nie tylko dania kuchni żydowskiej, choć i one są dostępne. Restauracja oferuje też mnóstwo przekąsek, kanapek i deserów, a do obiadu możemy dobrać kieliszek wina. Ja korzystam głównie z zestawów lunchowych, niedrogich i każdego dnia innych. Jest bezpretensjonalnie, elegancko i nowocześnie, to dobre miejsce na szybkie spotkanie w porze obiadowej. Restauracja nie jest koszerna, ale funkcjonuje w niej koszerny minibarek z gotowymi daniami do podgrzania w restauracji, koszernymi przekąskami i napojami.

2.Tłomackie 3/5

Księgarnia Żydowskiego Instytutu Historycznego - Księgarnia na Tłomackiem, schowana w przyziemiu budynku Instytutu, wciąż znana jest głównie osobom związanym ze środowiskiem. To duża strata, bo wnętrze jest piękne i bardzo oryginalne. Oświetlenie w surowym stylu, konstrukcja z jasnych, drewnianych kasetonów i przedwojenna Warszawa na ścianie - to wszystko sprawia, że chce się tam spędzać długie godziny, wertując kolejne książki o szeroko pojętej tematyce żydowskiej. Zwłaszcza, że zadbano o komfort odwiedzających, w tym malutkim wnętrzu zmieścił się nie tylko długi rząd poduszek, ale i kilka stolików na antresoli.

3.Poznańska 11

Miejsce pielgrzymek miłośników kuchni wegańskiej, bezglutenowej i oczywiście izraelskiej to Tel Aviv, Poznańska 11. Na tyle ważne na knajpianej mapie Warszawy, że zainicjowało metamorfozę dość spokojnej dotąd Poznańskiej w zagłębie barów, restauracji i kawiarni. Tel Awiw niedawno przeszedł remont i w prostym, stylowo urządzonym wnętrzu pojawił się wspólny stół - obowiązkowy element w każdej modnej knajpie w Warszawie, a jednocześnie bardzo sympatyczny pomysł. Humusy, shwarmy, lunche, brunche - jest z czego wybierać, a każdą potrawę możemy podlać koszernym drinkiem czy winem. Ja zaglądam tu na pyszną lemoniadę z mango, aktualnie serwowaną z pikantnymi chlebkami laffa. Przepyszna! To popularne miejsce, w weekendy warto rezerwować stolik.

4.Twarda 6

Chyba najbardziej tradycyjne miejsce na mojej liście i, przy okazji, najbardziej fascynujące to Kosher Store w podziemiach Synagogi Nożyków, Twarda 6. W przypominającym garaż pomieszczeniu, ulokowanym w podziemiach warszawskiej synagogi, jest raj egzotycznych smaków. Znajdziemy tam niezliczone rodzaje chałw, słoików z tajemniczą, warzywną zawartością, słodkich daktylowych past, ale i zupełnie pospolite produkty, jak wedlowska czekolada, tyle że w koszernym wydaniu. Można zamawiać koszerne mięso, w czwartki przyjeżdża świeża chałka i rozchodzi się niemal od razu. Duża część produktów pochodzi od polskich producentów.

Co ciekawe, podobno większość klientów to osoby, które przychodzą tu przede wszystkim dla smaku i niskich cen sprzedawanych produktów. Warto wdać się w rozmowę ze sprzedawcami, można dzięki temu usłyszeć mnóstwo ciekawostek.

5.Chmielna 9a

Odkrycie  Boker Tow w Jewish Community Center, Chmielna 9A dostarczyło mi najwspanialszych doznań kulinarnych. Boker Tow, czyli późne niedzielne śniadania („boker tow” to po hebrajsku „dzień dobry”), działają na zasadzie wspólnego stołu. Są otwarte dla wszystkich, zarówno członków stowarzyszenia (mają zniżkę), jak i osób z zewnątrz. Przychodzimy, płacimy 25 zł, nalewamy sobie kawę i herbatę, znajdujemy miejsce przy którymś z trzech dużych stołów i czekamy. JCC nazywa Boker Tow „niedzielnym drugim śniadaniem”, ale zdecydowanie polecam przychodzenie z zupełnie pustym żołądkiem. 

Obfitość wjeżdżających na stół potraw jest olbrzymia. Przeważają pasty - warzywne, jajeczne, różnego rodzaju humusy, podawane z przepysznym, kleistym chlebem posypanym gruboziarnistą solą. Nie brakuje nietypowych połączeń - marynowana dynia z granatem podbiła moje serce, a właściwie żołądek, podczas dwóch ostatnich niedziel. A na koniec, kiedy jesteśmy już objedzeni do granic możliwości, na stole pojawia się deser, przebijający wszystkie poprzednie dania.

Jedzenie jest naprawdę wybitne, co zresztą widać po tłumach, które w każdą niedzielę meldują się pod jasnym, nowoczesnym budynkiem JCC. Atmosfera jest przyjemna i niezobowiązująca, każdy jest mile widziany, to świetne miejsce na spędzenie leniwej niedzieli z przyjaciółmi. Program JCC warto śledzić, cyklicznie odbywają się u nich zajęcia sportowe (joga z dawnym żydowskim klubem Makabi), różnego rodzaju wykłady i okolicznościowe kiermasze. 

6.Szpitalna 6

Jak się okazuje, od niedawna współczesna żydowska Warszawa to nie tylko kulinaria, lecz również moda. Risk Made in Warsaw jest młodą polską marką, od kilku lat ubierającą swoich klientów od stóp do głów w szare, dresowe dzianiny. Jeśli na hasło „dres” macie teraz przed oczami obraz tuniki-worka albo rozciągniętych spodni, porzućcie go czym prędzej. Risk to dopasowane sukienki, kuszące odsłoniętymi plecami, kobiece bluzki ozdobione kokardami (z dresu, a jakże!), a nawet… dresowe fraki. W związku z żydowskimi korzeniami jednej z założycielek marki, Risk dorobił się marki-córki, Risk Oy. To linia bluz i koszulek z chwytliwymi hasłami i graficznymi motywami, pokazującymi, że bycie Żydem jest super cool. „You had me at Shalom”, „Oy, oy, my boy is goy”, „Thanks to my mum” - człowiek aż nabiera chęci, by jeszcze raz przejrzeć swoje drzewo genealogiczne. Ubrania są do kupienia online i w warszawskim butiku marki. 

7.Grochowska 301/305

Inną, młodszą marką modową, która łączy Warszawę i Tel Aviv, jest Balagan Studio, której warszawska pracownia i showroom mieszczą się przy ul. Grochowskiej 301/305 lok.109.

Pracownia firmy Balagan Studio. Źródło: materiały prasowe firmy.

Balagan oferuje ręcznie wyrabiane skórzane torby oraz buty z miękkiej skóry o charakterystycznym kształcie, w różnych wersjach kolorystycznych i hebrajskich nazwach, np. Avir – „powietrze”. Wszystko utrzymane jest w minimalistycznej estetyce. 

8.Bracka 20

Znana warszawska kawiarnia Między Nami poszerzyła działalność o minidelikatesy z dobrym jedzeniem w duchu slow (Między Nami Sklep, Bracka 20). Obok oliwy truflowej sprowadzanej z Włoch, chleba pieczonego w pobliskim SAM-ie i koziego mleka z beskidzkiego gospodarstwa, znajdziemy tam półeczkę ze słodyczami spełniającymi wymogi koszerności. W sklepie znajduje się tyle walczących o uwagę przysmaków, że gdyby nie instrukcje dziewczyn z Riska, pewnie nigdy bym tej półki nie odkryła. Główną atrakcją są robione w Wodzisławiu Śląskim praliny ze Słodkiej Manufaktury Leona. Pięknie opakowane, są fantastycznym pomysłem na prezent dla wymagającego miłośnika prawdziwej czekolady.

9.Hoża 40

Na koniec kulinarnej wędrówki polecam bardzo niepozorne miejsce - mały barek z nieciekawym wystrojem, który jednak zachwyca dużo bardziej niż niejedna elegancka restauracja. BeKeF, Hoża 40 to malutka lunchownia, która w bezpretensjonalnej atmosferze serwuje szybkie dania izraelskiej kuchni: falafel, humus, szakszuka. Za ladą znajdziemy duży wybór warzyw, z których możemy dobrać dodatki do zamówionego dania lub skomponować osobną sałatkę. Mnie absolutnie zachwycił marynowany bakłażan. To porządna, solidna kuchnia, prosta i pyszna. Właścicielem jest rodowity Izraelczyk, potrawy mają więc gwarancję autentyczności, ale trzeba pamiętać, że w szabat bar jest nieczynny. Świetne miejsce, godne polecenia każdemu miłośnikowi izraelskich smaków.

Zdjęcie: Joanna Glogaza

Józef

Hen

Pisarz

Ścieżkami nieistniejącego miasta

Żydowska Warszawa Józefa Hena rozciąga się na całe miasto. Ślady po niej ożywają dzięki wspomnieniom.

Leopold

Sobel

Historyk, tłumacz

Torby ze Zjednoczenia, ortaliony z Optimy

Stolica z lat pięćdziesiątych to także żydowskie spółdzielnie oraz smaki gechakte leber i czulentu z nieistniejącej restauracji Amika.

Bella

Szwarcman-Czarnota

Redaktorka, tłumaczka, publicystka

Zapisana księga

Praga po II wojnie światowej była centrum żydowskiego życia. Działały tu organizacje, szkoły, modlitewnie, koszerna jatka, pracownie.

Książki w bagażu / Mój Marzec ‘68 i ulica Górskiego

W marcu 1968 roku świat warszawskich Żydów rozpadł się na nowo. Ostatnim przystankiem na wspólnej dla wielu trasie był Dworzec Gdański.

Stanisław

Krajewski

Filozof, matematyk, publicysta

Pomarcowe poszukiwania

Ulice Waliców, Elektoralna, Puławska, plac Grzybowski – tędy biegły ścieżki szukających duchowej drogi w judaizmie.

Henryk

Rajfer

Aktor

Objazdowe centrum kultury

Za kulisami Teatru Żydowskiego i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów.

Eleonora

Bergman

Historyczka architektury

Śladem znaków

Liczne znaki pamięci ujawniają pod współczesną powłoką niewidoczną na co dzień przeszłość miasta.

Jan

Jagielski

Działacz społeczny, przewodnik

Ścieżka śmierci – ścieżka życia

Cmentarz Żydowski przy ulicy Okopowej to najlepsze miejsce na spotkanie z żydowską historią Warszawy.

KamaDąbrowska

TomaszKrakowski

Antropolożka, edukatorka i filozof

Szlak instytucji

Ta trasa, podobnie jak wspólna historia naszych przewodników, zaczyna się przy placu Grzybowskim i biegnie przez całe miasto.

Joanna

Baczko

Etnolożka, była prezeska Żydowskiej Organizacji Młodzieżowej

Miejskie dzieci budują kibuc

Wykłady, debaty, celebracje świąt, koncerty i pikniki – trzecie pokolenie polskich Żydów odkrywa własną tożsamość w działaniu.

Daniel

Slomka

Izraelczyk w Warszawie

Hummus po polsku

Stolica może zyskać odmienną perspektywę, gdy przybysz, zafascynowany historią miasta, szuka w niej prywatnych tropów.

Stwórz swoją ścieżkę